-Zostaw mnie!_ krzyczałam i wyrywałam się coraz bardziej.
-Zamknij się i tak nic ci
to nie da!
-Zostaw ją! _krzyknął
zachrypły głos. Odwróciłam się i zobaczyłam jak on stoi z rękami w
kieszeniach.
-Bo co? Zabijesz mnie?
_koleś zakpił.
-Ta. _wzruszył ramionami.
-No to proszę. _oprych
podniósł ręce do góry z ironią.
-Spoko. _chłopak wyciągnął
z kieszeni pistolet, wymierzył go prosto na niego i strzelił. Jego martwe ciało
padło obok mnie. Zakryłam ręką usta i z szeroko otwartymi oczami spojrzałam na
chłopaka. Podszedł do mnie i niepewnie objął mnie ręką.
-Widzisz jak to jest kiedy
zostawiam cię na chwilę samą. _uśmiechnął się.
-Zabiłeś go...
_powiedziałam trzęsąc się.
-Taa... ale sam chciał.
-Dla ciebie to nic nie
znaczy? _spojrzałam mu w oczy.
-A co ma znaczyć? Kurwa,
dziewczyno, uratowałem Ci dupę! _krzyknął patrząc na mnie z niedowierzaniem.
-No właśnie... spojrzałam
w ziemię. –Po co?_ podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.
-Po co? Po to żeby mieć
cię dla siebie. _uśmiechnął się zadziornie.
-Taa... śmieszne. Myślisz
że będę twoja? _ spojrzałam na niego ze złośliwym uśmiechem.
-Posłuchaj! _złapał mnie
mocno za ramię.- Jak zaraz nie przestaniesz mi pyskować to zabiję cię tak jak
jego. _powiedział przez zęby i wskazał na martwe ciało. Drgnęłam i nerwowo
przełknęłam ślinę. Uśmiechnął się dumnie. –Myślę że zrozumiałaś.
-Ile to jeszcze potrwa?
_spytałam nerwowo.
-Ale co? _podniósł jedną
brew.
-No... ile jeszcze z tobą
zostanę? _spytałam niepewnie.
-Do końca swojego życia,
słonko. _powiedział z uśmieszkiem.
-J...jak to? _otworzyłam
szeroko oczy.
-No tak długo aż zdecyduję
się cię zabić. _powiedział wzruszając ramionami.
-Aha... to znaczy ile?_
spytałam, a on najwyraźniej zdziwiony moim pytaniem pokręcił głową z
niedowierzaniem.
-Co ile? Ile potrwa zanim
cię zabije? Hmm..._udawał że się zastanawia. –Z twoim podejściem i arogancją
raczej niedługo. _ puścił mi oczko, w tym momencie dostałam gęsiej skórki.
–Idziemy!_ powiedział popychając mnie w stronę motelu.
*
Siedziałam na łóżku patrząc
przez okno, chłopak leżał z rękami pod głową. Założyłam włosy za ucho.
-Ehm._ chrząknęłam.
-Hm? _spojrzał na mnie.
-Dlaczego nic nie robimy?
Jestem tu po co? Czy powiesz mi dlaczego mnie tu trzymasz bez celu?
_przygryzłam wargę ze zdenerwowania.
-Heh. _podniósł się i
przysunął do mnie. –Powinienem cię zabić. To moje zlecenie. _powiedział
marszcząc czoło.
-Aha. pokręciłam głową.
–Super. To już wiem. Tylko nie rozumiem dlaczego chcesz mnie zabić, czy ja ci
coś zrobiłam?!_ Krzyknęłam mu prosto w twarz.
-Mówiłem ci już! TWÓJ
BRAT. _powiedział przez zęby.
-Ale mój brat to mój brat.
A ja to ja.
-Posłuchaj, jakby to
zależało ode mnie to zostawiłbym cię w spokoju. Nie chcę cię zabić. Ja... nie
jestem za przemocą wobec kobiet.
-Yhym... wcale nie._
powiedziałam z ironią. Spojrzał na mnie wzrokiem ‘zamknij się, albo
pożałujesz’.
-Uwierz że moi koledzy
robię gorsze rzeczy. _powiedział wywracając oczami.
-Co z tego?! Twoich
głupich kolegów tu nie ma! _krzyknęłam i natychmiast pożałowałam swoich słów.
-Uważaj na słowa!_
powiedział przez zęby. –Jesteś na mnie skazana, rozumiesz? I jeśli chcesz
jeszcze pożyć zamknij swoją głupią babską mordę! _wbił palce w moją rękę,
syknęłam z bólu, a on zabrał rękę i spojrzał na mnie z żalem. –Przepraszam...
ja nie chciałem... _odwrócił wzrok.
-To nic... _dotknęłam
swojej ręki w miejscu gdzie bolało.
-Pokaż._ spojrzał na mnie
i dotknął mojej ręki. –Jest czerwona... będzie siniak... _westchnął i złapał
się za włosy.
-Dlaczego cię to
obchodzi?_ spojrzałam na niego.
-Nie wiem. _wzruszył
ramionami.
-Heh... czy może pogadamy
jak ludzie? Jeśli jestem na cb skazana chce coś o tobie wiedzieć. _powiedziałam
i nie sądziłam że się zgodzi, a jednak... zrobił to.
-Dobra. To co chcesz
wiedzieć? _spytał oblizując usta.
-Na początek jak się nazywasz?
-Justin... Justin Bieber.
_odpowiedział szybko.
-Ok. Justin... ile masz
lat?
-Dziewiętnaście.
_odpowiedział równie szybko.
-No... nie wiem o co
jeszcze mogę cię zapytać. _przygryzłam wargę i spojrzałam w sufit.
-Nie mam dziewczyny,
mieszkam w domu sam. Jestem raczej typem samotnika. Jeśli chodzi o seks to
dziwki mnie brzydzą, więc... zaliczam każdą napotkaną dziewczynę, jeżeli nie
jest dziwką.
-Tego nie musiałeś
mówić... nie interesuję mnie twoje życie erotyczne, serio. _skrzywiłam się, a
on się zaśmiał.
-Ok. no to ty powiedz coś
o sobie. Wiem tyle że jesteś siostrą Delgado. Line?
-Tak. _uśmiechnęłam się.
-Ile masz lat? _spojrzał
na mnie przygryzając wargę.
-Szesnaście...
-Serio? Kurwa._ pokręcił
głową.
-Co? O co ci chodzi?
_spytałam szybko.
-O nic..._ pokręcił głową.
-Ta jasne.
-Tylko... jesteś zbyt
gorąca. Nie wyglądasz na 16-latke.
-A na ile wyglądam?
_skrzyżowałam ręce na piersi.
-Nie wiem, na 18. _powiedział
z zadziornym uśmieszkiem. – Ale jak masz 16 lat to pewnie nie umiesz się
pieprzyć i jesteś dziewicą. _Wzruszył ramionami.
-Dla twojej pieprzonej
informacji nie jestem dziewicą, a mój poprzedni chłopak wcale nie narzekał!
_krzyknęłam z oburzeniem, po chwili się zorientowałam co właśnie do niego
powiedziałam, gadka dziwki się we mnie obudziła. Pokręcił głową z
uśmieszkiem. Od razu zrozumiałam o co mu chodziło. Podpuścił mnie. Dupek.
–Nienawidzę cię!
-Ale o co ci chodzi? Sama
się przyznałaś. _podniósł ręce do góry w obronnym geście.
-Zamknij się._ fuknęłam.
-Dobra, przepraszam że
sama się przyznałaś._ zaśmiał się.
-Zrób mi przysługę i
zamknij się. _spiorunowałam go spojrzeniem.
-Dajmy już spokój.
_uśmiechnął się uwodząco. –Nie mam ochoty na kłótnie.
-To nie prowokuj.
_warknęłam.
-Dobra, kotku. Już nie
będę._ puścił mi oczko z uśmieszkiem.
-Spadaj.
-Dość tego, mieliśmy
rozmawiać. Dalej... o czym my rozmawialiśmy... a tak. To czym się
interesujesz?_ spytał.
-Sztuką.
_odpowiedziałam dumnie.
-Serio?_ zrobił znudzoną
minę.- Ale dokładniej?
-Co dokładniej? Interesuję
się ogólnie sztuką. Obrazy, rzeźby... mówi ci to coś?_ spytałam złośliwie.
-Nie jestem osłem.
Chodziłem do szkoły. _spiorunował mnie wzrokiem.
-Serio? No to super._
zaśmiałam się. -A jakie są twoje zainteresowania? _spytałam z uśmiechem.
-Hm... lubię zabijać.
_oblizał usta, a moje ciało przeszły ciarki. Kto normalny może mieć takie
zainteresowania? No tak, on nie jest normalny.
-Ciekawe... _pokręciłam
głową.
-Ty nadal się nie boisz?
_spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-A wiec o to ci chodzi?
Chcesz mnie wystraszyć swoją gadką? No
wiesz, jakoś nie. _wzruszyłam ramionami.
-Jakim cudem?! Zabiłem
przy tobie człowieka! Gadam że chcę cię zabić! Kurwa co jest z tobą?! _
potrząsnął głową z niedowierzaniem.
-Wiem że mnie nie
zabijesz. Sam to powiedziałeś. I tyle. _uśmiechnęłam się do niego sztucznie.
-Nie powiedziałem tego!
Przecież cały czas ci grożę! _krzyknął, denerwowałam go. Świetnie.
-Powiedziałeś „nie chcę
cię zabić” a po za tym dużo gadasz, gówno robisz. _pokwitowałam.
-Mam ci zaraz pokazać co
mogę z tobą zrobić? _spytał z jadem w głosie.
-Nie, dziękuje nie mam..._
przerwał mi jego dzwoniący telefon, wyciągnął swojego iphone z kieszeni i
odebrał.
-Halo? _spytał, nie
wiedziałam z kim gada, słyszałam tylko szmer i momentami ciężki głos. Ale nie byłam w stanie usłyszeć
słów. –Nie zabiłem jej jeszcze. _westchnął i jego brwi się zmarszczyły, wtedy
usłyszałam dokładnie co krzyknął poważny
i gruby głos: „masz czas do jutra Bieber! Inaczej oboje skończycie w
rowie!”. Drgnęłam, Justin spojrzał na mnie i rozłączył się. Włożył telefon z
powrotem do kiesze
----------------------------------------------------------------
Hejcia ^^ przepraszaaaaam że nie dodawałam tak długo rozdziału, ale nie było kiedy ;/
Oto jest 2 <3 miłego czytania :D
fhhqefhbihhs kocham twoje opowiadanie *.* <333
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego rozdziału ♥
Twoje opowiadanie jest super,z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. PS:dodawaj szybciej rozdziały plisss :)
OdpowiedzUsuń