sobota, 27 kwietnia 2013

6. Justin...



-Justin poczekaj!_ krzyknęłam biegnąc za nim. Odwrócił się patrząc w ziemię.
-Widzisz wyraźnie że twój brat mnie tu nie chce. _warknął przez zęby.
-Ale posłuchaj, nie zabiłeś mnie więc ja muszę pomóc też tobie. Nie chcę żeby oni... kimkolwiek są, zrobili ci krzywdę. _podeszłam do niego bliżej i złapałam go za rękę.
-Dlaczego obchodzi cię moje życie? Słyszałaś co powiedział twój brat, chciałem was sprzątnąć, jestem alfonsem i w ogóle jestem dupkiem, wiec po co chcesz zadawać się z dupkiem?_ podniósł brew  .
-Bo powiedziałeś mi... Line musisz mi zaufać. Trzymać się ze mną. Jeśli chcesz żyć. A po za tym... ty chciałeś pomóc mi...
Spojrzał na mnie, na jego twarzy był spokój. Wyglądał tak niewinnie.
-Line... nie wiem czy to dobry pomysł...
-Teraz ty zaufaj mi. Justin... ty nie jesteś zły...nie wiem dlaczego ale chcesz sprawiać takie pozory.
-Nie znasz mnie. _syknął.
-Ale poznaję. _powiedziałam szybko.
-Jestem nikim, nikomu na mnie nie zależy! Jedyną osobą którą miałem to twój brat... nawet Jason... nie ważne. Nie mam już nikogo, chyba powinienem już iść.
-Masz mnie. _uśmiechnęłam się.
-Jesteś niesamowita. Nie rozumiem... chcesz mi pomóc po tym wszystkim. Masz za dobre serce, jeszcze kiedyś cie zgubi.
-Jestem po prostu  sobą..._ wzruszyłam ramionami. -proszę choć ze mną! _pociągnęłam go za rękę do samochodu.
-Dobra... ale twój brat ma ze mną problem.
Przed autem Justin się zatrzymał a Dave wpatrywał się w niego jak na idiote.
-Nie rozumiem... moja siostra chcę żebyś został. Line czy jest między wami coś o czym nie chcesz mi powiedzieć?
-Nie! Wsiadaj do auta i się zamknij! _krzyknęłam i usiadłam na miejscu pasażera. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam Dine. –Ona też tu jest? _spytałam Dave’a który właśnie wsiadł do samochodu.
-No raczej, gdzie miałem ją zostawić? Byliśmy na Florydzie nie pamiętasz? _spytał jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Aha no racja.
-Przez ciebie przerwaliśmy wakacje, idiotko. _mruknęła a ja rzuciłam jej chłodne spojrzenie. Po czym skuliła się a Justin usiadł z tyłu obok niej, jej oczy się rozszerzyły i spojrzała na mnie. –Kto to jest? _spytała otrząsając się.
-To jest Justin. Justin to jest Dina. _przedstawiłam ich sobie i uśmiechnęłam się.
-Hej Dina. _Justin uśmiechnął się szeroko.
-No hej przystojniaku... nie wiedziałam że moja siostra ma takich seksownych kolegów... no no no. _pokręciła głową a ja natychmiast zaczęłam się za nią wstydzić.
-Dina! _krzyknęłam wkurzona. –Justin.. przepraszam za nią.
-Spoko. _uśmiechnął się. –Ma dziewczyna gust do chłopaków. _mrugnął do niej a ona zachichotała. Ochyda.
-Co Justin teraz podrywasz mi młodszą siostrę?_ spytał ze złośliwym uśmieszkiem.
-Nikogo nie podrywam, chcę być po prostu miły. _fuknął Justin.
-Gdzie jedziemy?_ spytałam nie chcąc dłużej ciągnąć tej głupiej kłótni.
-Nie wiem. _Dave spojrzał pytająco na Justina.
-Jak najdalej stąd. _odpowiedział szybko.
-Ok. _powiedział Dave po czym ruszył.
Justin i Dina przez całą drogę chichotali i gadali. Wyśmiewali się ze mnie, słyszałam jak gadali coś o moim nie przejmowaniu się niczym. Co ich to obchodzi. Potem ich temat zmienił się i zaczęli gadać o tatuażach Justina. Nie zwróciłam na nie uwagi. W sumie specjalnie mnie nie interesował jego wygląd. Nagle Dina zaczęła opowiadać o tym jak wszystkiego się boje i nie potrafię grać w Far Cry 3. Potrafię, tylko to takie... krwawe...
-Line, serio?! _parsknął ze śmiechem Justin. –Boisz się gry?
-Spadaj Justin. _pokręciłam głową.
-No ej, nie obrażaj się. _powiedział poważnie. –Spójrz na mnie. _zignorowałam jego prośbę. –Line, spójrz na mnie, jesteś zła?
Odwróciłam głowę ze smutnym wyrazem twarzy.
-Nie lubie jak ktoś mnie obgaduje albo śmieję się ze mnie.
-Przepraszam... _pokręcił głową.  –Czasami moje zachowanie jest żałosne...
-Tak jest. _odwróciłam się.
-Zatrzymamy się tu? Zjemy cos? _spytał Dave zatrzymując się na parkingu McDonalda.
-Tak, jestem tak cholernie głodny że zjadłbym konia z kopytami. _Justin potarł ręce i wysiadł szybko z samochodu.  Ja wysiadłam powoli, nie miałam ochoty jeść. Nie byłam głodna, poszłam więc za nimi zamierzając tylko siedzieć. Usiadłam pod parasolem i po chwili koło mnie usiadł Justin.
-Co tam kochanie? _spytał z błyskiem w oku.
-Daj mi teraz spokój. _powiedziałam pozbawiona życia.
-Przeprosiłem  cie już przecież za tamto.
-Nie o to chodzi..._ odwróciłam głowę.
-A o co?_ spojrzałam na niego niepewnie.
-Bo ja... nie wiem, boje się. _powiedziałam niepewnie.
Justin natychmiast zbliżył swoja głowę blisko mojej i powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Dopóki jesteś ze mną nic ci nie grozi. Rozumiesz?_ złapał mnie za nadgarstki.
Kiwnęłam głową na tak, a moje policzki zrobiły się czerwone.  Był tak blisko. Myślałam że mnie pocałuje, dostałby za to w twarz... ale jednak poczułam lekkie rozczarowanie. Dlaczego? Nie zakochałam się przecież. Nie w nim. O nie, zakochiwałam się już w łajdakach, którzy  złamali mi serce... ale on to bandyta i wg. o nie.
-Co jest? _spytał patrząc na mnie ze zdziwieniem. Pewnie dostrzegł moją minę.
-N..nic. _pokiwałam głową zakrywając policzki.
-Rumienisz się? _spytał z uśmiechem, ten uśmiech nie był złośliwy. Był seksowny. O kurde. Chyba serio się zakochałam.
-Nie! Ja miałabym się rumienić przy tobie? Pfff... ta jasne. _ wstałam udając poirytowaną.  Odwróciłam się i zobaczyłam że patrzy w ziemię z nie ciekawą miną. Podeszłam do niego.
-Justin? Wszystko ok.?
-Taa..._ spojrzał na mnie próbując się uśmiechnąć.
-Powiedziałam to bo...
-Podobasz mi się Line. 
----------------------------------------------------------------------
OMG! Justin powiedział takie cos?! a może tylko chcę ją wykorzystać? 

przepraszam za błędy 
@haniabiebs

2 komentarze:

  1. buwsgdjdniwedswaggyysnn *o* niesamowity rozdział <3
    z niecierpliwością na niego czekałam, czemu karzesz tyle czekać? :/ nie no wybaczam Ci, bo to opowiadanie jest świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. "Podobasz mi się Line" - świetne zakończenie :) Czekam na następny,dodawaj częściej rozdziały pliss :) Kocham !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń