-Po co miałam mu mówić? Za
godzinę cię zobaczy. _podskoczyłam z radości że wreszcie będę w pewnym sensie
„wolna”.
-Wolałbym jednak żeby
wiedział...
-Przecież się znacie tak?
_spojrzałam na niego podnosząc brwi.
-Tak, znamy się... doskonale.
_przygryzł wargę i podrapał się po głowie.
-Co jest?_ spytałam
podejrzliwie.
-Nic nic..._ uspokajał
mnie.
-Gadaj! _spiorunowałam go
wzrokiem.
-Byliśmy najlepszymi
kumplami w gangu. To jeden z powodów dlaczego nie chciałem cię zabić i dlaczego
jego odejście tak mnie zraniło. _powiedział sucho.
-Serio? No to fajnie że
byliście kumplami! Nie wiedziałam że Davi ma kumpla. Ouuu jakie to słodkie.
_przygryzłam wargę i otworzyłam szeroko oczy.
-Hehe... mówiliśmy do
niego Davi. Jak miał problem z zabiciem kogoś. _ pokręcił głową z uśmiechem.
-Aha, no podobno mieliście
tam jakieś swoje zdrobnienia. _uśmiechnęłam się. –A ty jakie miałeś?
_spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Nie ważne. _wymamrotał
pod nosem.
-No ej, powiedz.
_zatrzepotałam niewinnie rzęsami.
-Nie. _powiedział oschle.
-Justin! _krzyknęłam
zakładając ręce na piersi .
-No dobra dobra. _podniósł
ręce w obronnym geście.
-No to już. _uśmiechnęłam
się z zaciekawieniem.
-Juju... _powiedział cicho
i spojrzał w ścianę.
-Jak? _przyłożyłam rękę do
ucha udając że nie słyszałam.
-Juju! _krzyknął a ja
natychmiast wybuchłam śmiechem. –Co cię tak bawi? _spytał przez zęby, a ja
ugryzłam się hamując kolejny wybuch.
-Nic... _powiedziałam
patrząc w ziemię z uśmiechem.
-To się ze mnie nie śmiej!
_syknął.
-Dobrze Juju._ nie
mogłam się powstrzymać wybuchłam kolejnym napadem śmiechu.
-Zamknij się. _powiedział
przez zęby.
-Ale nie zabijesz mnie za
to Juju, prawda? _zrobiłam niewinną minkę.
-Powiedziałem ci coś?
_skrzywił się ale po chwili sam nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Wstał z łóżka i podszedł do mnie. Spojrzał
mi prosto w oczy. Poczułam jak przechodzi mnie dreszcz. Przygryzłam wargę.
-Powiedziałeś... nie
posłuchałam i co z tego?_ oblizałam wargę.
-Nie powinnaś była tego
robić. _ oznajmił szeptem.
-I co zrobisz? _założyłam
ręce na piersi.
-A co mam zrobić? _spytał
z figlarnym uśmieszkiem.
-No mam nadzieje że nic.
_powiedziałam a on przysunął się blisko. Za blisko. Położyłam mu ręce na
torsie i odepchnęłam go. –Nie Justin. _odwróciłam się i westchnęłam. Był takim
dupkiem że chciał mnie przelecieć? Teraz?
-Ale co ja takiego robię?
_spytał wyraźnie zdziwiony.
-No... jesteś za blisko?
Mam przestrzeń osobistą._ pokiwałam głową.
-Ah... tak. Pewnie.
_powiedział szybko i się odsunął. –Przepraszam...
-Ok. nic się nie stało.
_powiedziałam robiąc dziurę butem w podłodze. Zapadła niezręczna cisza. Nagle
usłyszałam klakson auta. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam czarne auto z
przyciemnianymi szybami. Moje serce zaczęło bić szybciej, spojrzałam na
Justina, jego oczy się poszerzyły i podbiegł do okna.
-Kto to? _spytał nerwowo.
-Nie wiem, nie znam tego
auta... _spojrzałam przez okno i zobaczyłam że drzwi się otworzyły. Zobaczyłam
wysokiego bruneta w szarej kurtce. Oparł się o auto. To był Dave. Justin
natychmiast go poznał bo złapał mnie za rękę nerwowo.
-To on._ powiedział
przełykając ślinę.
-Tak to on! _uśmiechnęłam
się wesoło.
-Nie wiem czy mam ochotę
tam pójść. _odwrócił głowę. Oj czyżby był zestresowany. Heh.
-Marudzisz... wkurzasz
mnie! Ustaliliśmy coś. _powiedziałam rzucając mu oschłe spojrzenie.
-Dobrze już. _przewrócił
oczami. –Masz wszystko? _spytał rozglądając się po pokoju.
-Tak. _pokiwałam głową.
–Idziemy już? _spytałam otwierając drzwi.
-Tak. _ powiedział, po
czym zerknął jeszcze raz na pokój i wyszedł zamykając za nami drzwi. Zeszliśmy
na dół i Justin z uśmiechem oddał klucze recepcjonistce i zapłacił. Spojrzałam
przez okno i zobaczyłam mojego brata nadal opierającego się o samochód. Z
uśmiechem wybiegłam nie zważając na Justina. Otworzyłam drzwi i rzuciłam się
bratu w ramiona.
-Line. _przytulił mnie
mocno i pocałował w głowę.
-Tęskniłam..._ wyszeptałam
w jego tors.
-Ja za tobą też. _spojrzał
na mnie a ja na niego i oboje uśmiechnęliśmy się szeroko. Nagle Dave odepchnął
mnie i spojrzał w stronę motelu. Na jego twarzy widniały złość i przerażenie.
Spojrzałam podążając za jego wzrokiem i zobaczyłam Justina idącego w naszą
stronę.
-Odsuń się. _powiedział
Dave i stanął przede mną osłaniając mnie swoim ciałem.
-Jest ok. on jest ze mną.
_powiedziałam a on odwrócił się i pokręcił głową z niezrozumieniem.
-Co?
-On jedzie z nami.
_powiedziałam szybko.
-Jak to jedzie z nami?
Przecież nas zabije! _ spojrzał na niego i na mnie.
-Nie zabije, zaufaj mi.
_powiedziałam uśmiechając się szczerze.
-No dobrze. _podniósł ręce,
co znaczyło że się poddał.
-hej... Dave. _powiedział
Justin niepewnie.
-Hej Jus. Co robiłeś z
moją siostrą w motelu? _syknął przez zęby.
-Ja..._ podrapał się z
tyłu głowy.
-Jak mogłeś przelecieć
moją siostrę!?
-Dave!_ krzyknęłam a on
spojrzał na mnie. –Nic nie robiliśmy. Nie zrobiłam z nim tego. _powiedziałam
patrząc w ziemie.
-O.. serio? Myślisz że
jestem głupi?_ pokręcił głową. –To jest Justin. _wskazał na Justina.- Największy
pierdolony alfons jakiego znam! W motelu z moją siostrą, nie zmarnowałby okazji.
_podszedł do Justina i złapał go za kołnierz.
-Przestań! Nie dałam mu
się dotknąć! _odepchnęłam Dave’a od Justina.
-To może wyjaśnisz mi co robiliście?_ spytał patrząc
na nas z podniesionymi brwiami Udawał ojca, nie fajnie.
-On... opowiadał mi o tym
jak się kumplowaliście. _skłamałam patrząc w ziemię. -Chciałam poznać kolegów mojego brata.
-Tak, aha._ spojrzał na
Justina podejrzliwie. –A jak to się stało że znalazłaś się tak daleko domu z
NIM. _podkreślił ostatnie słowo.
-No bo... _spojrzałam na
Justina nie wiedząc co powiedzieć.
-To ja ją namówiłem.
Spotkałem ją na ulicy i od razu poznałem że to twoja siostra. _ zaśmiał się
Justin.
-Nie chciałeś jej zabić? Z
tego co pamiętam to jak ostatnio się widzieliśmy powiedziałeś że jeśli ją
spotkasz zabijesz ją a potem mnie znajdziesz i zabijesz mnie. _Dave założył
ręce na klatce piersiowej.
-Tak?_ podrapał się z tyłu
głowy. –Mówiłem tak... no to widocznie byłem pijany. _zaśmiał się.
-Jesteś żałosny. Powiedz
lepiej czego chcesz od mojej siostry, ale nie baw się z nami w te swoje
„gierki”.
-W jakie gierki?! Kurwa!
Ty zawsze na mnie z pyskiem! Mam was w dupie! _Justin machnął ręką i
szybkim krokiem odszedł w przeciwnym kierunku.
----------------------------------------------------------------------------------Jak myślicie Justin wróci do nich? A może dołączy do tajemniczego głosu?
Co za ekscytujący rozdział.Ciekawe co zrobi Justin.Fajne przezwisko Juju - takie słodkie :) Czekam na następny rozdział. Kocham tego bloga!!!!!! ;)
OdpowiedzUsuńowhdubfuseyqa kocham to *-*
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego <3
masz talent dziewczyno :D