wtorek, 16 kwietnia 2013

4.Spotkanie.



-Po co miałam mu mówić? Za godzinę cię zobaczy. _podskoczyłam z radości że wreszcie będę w pewnym sensie „wolna”.
-Wolałbym jednak żeby wiedział...
-Przecież się znacie tak? _spojrzałam na niego podnosząc brwi.
-Tak, znamy się... doskonale. _przygryzł wargę i podrapał się po głowie.
-Co jest?_ spytałam podejrzliwie.
-Nic nic..._ uspokajał mnie.
-Gadaj! _spiorunowałam go wzrokiem.
-Byliśmy najlepszymi kumplami w gangu. To jeden z powodów dlaczego nie chciałem cię zabić i dlaczego jego odejście tak mnie zraniło. _powiedział sucho.
-Serio? No to fajnie że byliście kumplami! Nie wiedziałam że Davi ma kumpla. Ouuu jakie to słodkie. _przygryzłam wargę i otworzyłam szeroko oczy.
-Hehe... mówiliśmy do niego Davi. Jak miał problem z zabiciem kogoś. _ pokręcił głową z uśmiechem.
-Aha, no podobno mieliście tam jakieś swoje zdrobnienia. _uśmiechnęłam się. –A ty jakie miałeś? _spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Nie ważne. _wymamrotał pod nosem.
-No ej, powiedz. _zatrzepotałam niewinnie rzęsami.
-Nie. _powiedział oschle.
-Justin! _krzyknęłam zakładając ręce na piersi .
-No dobra dobra. _podniósł ręce w obronnym geście.
-No to już. _uśmiechnęłam się z zaciekawieniem.
-Juju... _powiedział cicho i spojrzał w ścianę.
-Jak? _przyłożyłam rękę do ucha udając że nie słyszałam.
-Juju! _krzyknął a ja natychmiast wybuchłam śmiechem. –Co cię tak bawi? _spytał przez zęby, a ja ugryzłam się hamując kolejny wybuch.
-Nic... _powiedziałam patrząc w ziemię z uśmiechem.
-To się ze mnie nie śmiej! _syknął.
-Dobrze Juju._ nie mogłam się powstrzymać wybuchłam kolejnym napadem śmiechu.
-Zamknij się. _powiedział przez zęby.
-Ale nie zabijesz mnie za to Juju, prawda? _zrobiłam niewinną minkę.
-Powiedziałem ci coś? _skrzywił się ale po chwili sam nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.  Wstał z łóżka i podszedł do mnie. Spojrzał mi prosto w oczy. Poczułam jak przechodzi mnie dreszcz. Przygryzłam wargę.
-Powiedziałeś... nie posłuchałam i co z tego?_ oblizałam wargę.
-Nie powinnaś była tego robić. _ oznajmił szeptem.
-I co zrobisz? _założyłam ręce na piersi.
-A co mam zrobić? _spytał z figlarnym uśmieszkiem.
-No mam nadzieje że nic. _powiedziałam a on przysunął się blisko. Za blisko. Położyłam mu ręce na torsie i odepchnęłam go. –Nie Justin. _odwróciłam się i westchnęłam. Był takim dupkiem że chciał mnie przelecieć? Teraz?
-Ale co ja takiego robię? _spytał wyraźnie zdziwiony.
-No... jesteś za blisko? Mam przestrzeń osobistą._ pokiwałam głową.
-Ah... tak. Pewnie. _powiedział szybko i się odsunął. –Przepraszam...
-Ok. nic się nie stało. _powiedziałam robiąc dziurę butem w podłodze. Zapadła niezręczna cisza. Nagle usłyszałam klakson auta. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam czarne auto z przyciemnianymi szybami. Moje serce zaczęło bić szybciej, spojrzałam na Justina, jego oczy się poszerzyły i podbiegł do okna.
-Kto to? _spytał nerwowo.
-Nie wiem, nie znam tego auta... _spojrzałam przez okno i zobaczyłam że drzwi się otworzyły. Zobaczyłam wysokiego bruneta w szarej kurtce. Oparł się o auto. To był Dave. Justin natychmiast go poznał bo złapał mnie za rękę nerwowo.
-To on._ powiedział przełykając ślinę.
-Tak to on! _uśmiechnęłam się wesoło.
-Nie wiem czy mam ochotę tam pójść. _odwrócił głowę. Oj czyżby był zestresowany. Heh.
-Marudzisz... wkurzasz mnie! Ustaliliśmy coś. _powiedziałam rzucając mu oschłe spojrzenie.
-Dobrze już. _przewrócił oczami. –Masz wszystko? _spytał rozglądając się po pokoju.
-Tak. _pokiwałam głową. –Idziemy już? _spytałam otwierając drzwi.
-Tak. _ powiedział, po czym zerknął jeszcze raz na pokój i wyszedł zamykając za nami drzwi. Zeszliśmy na dół i Justin z uśmiechem oddał klucze recepcjonistce i zapłacił. Spojrzałam przez okno i zobaczyłam mojego brata nadal opierającego się o samochód. Z uśmiechem wybiegłam nie zważając na Justina. Otworzyłam drzwi i rzuciłam się bratu w ramiona.
-Line. _przytulił mnie mocno i pocałował w głowę.
-Tęskniłam..._ wyszeptałam w jego tors.
-Ja za tobą też. _spojrzał na mnie a ja na niego i oboje uśmiechnęliśmy się szeroko. Nagle Dave odepchnął mnie i spojrzał w stronę motelu. Na jego twarzy widniały złość i przerażenie. Spojrzałam podążając za jego wzrokiem i zobaczyłam Justina idącego w naszą stronę.
-Odsuń się. _powiedział Dave i stanął przede mną osłaniając mnie swoim ciałem.
-Jest ok. on jest ze mną. _powiedziałam a on odwrócił się i pokręcił głową z niezrozumieniem.
-Co?
-On jedzie z nami. _powiedziałam szybko.
-Jak to jedzie z nami? Przecież nas zabije! _ spojrzał na niego i na mnie.
-Nie zabije, zaufaj mi. _powiedziałam uśmiechając się szczerze.
-No dobrze. _podniósł ręce, co znaczyło że się poddał.
-hej... Dave. _powiedział Justin niepewnie.
-Hej Jus. Co robiłeś z moją siostrą w motelu? _syknął przez zęby.
-Ja..._ podrapał się z tyłu głowy.
-Jak mogłeś przelecieć moją siostrę!?
-Dave!_ krzyknęłam a on spojrzał na mnie. –Nic nie robiliśmy. Nie zrobiłam z nim tego. _powiedziałam patrząc w ziemie.
-O.. serio? Myślisz że jestem głupi?_ pokręcił głową. –To jest Justin. _wskazał na Justina.- Największy pierdolony alfons jakiego znam! W motelu z moją siostrą, nie zmarnowałby okazji. _podszedł do Justina i złapał go za kołnierz.
-Przestań! Nie dałam mu się dotknąć! _odepchnęłam Dave’a od Justina.
-To może  wyjaśnisz mi co robiliście?_ spytał patrząc na nas z podniesionymi brwiami Udawał ojca, nie fajnie.
-On... opowiadał mi o tym jak się kumplowaliście. _skłamałam patrząc w ziemię. -Chciałam poznać kolegów mojego brata.
-Tak, aha._ spojrzał na Justina podejrzliwie. –A jak to się stało że znalazłaś się tak daleko domu z NIM. _podkreślił ostatnie słowo.
-No bo... _spojrzałam na Justina nie wiedząc co powiedzieć.
-To ja ją namówiłem. Spotkałem ją na ulicy i od razu poznałem że to twoja siostra. _ zaśmiał się Justin.
-Nie chciałeś jej zabić? Z tego co pamiętam to jak ostatnio się widzieliśmy powiedziałeś że jeśli ją spotkasz zabijesz ją a potem mnie znajdziesz i zabijesz mnie. _Dave założył ręce na klatce piersiowej.
-Tak?_ podrapał się z tyłu głowy. –Mówiłem tak... no to widocznie byłem pijany. _zaśmiał się.
-Jesteś żałosny. Powiedz lepiej czego chcesz od mojej siostry, ale nie baw się z nami w te swoje „gierki”.
-W jakie gierki?! Kurwa! Ty zawsze na mnie z pyskiem! Mam was w dupie! _Justin machnął ręką i szybkim krokiem odszedł w przeciwnym kierunku.
----------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie Justin wróci do nich? A może dołączy do tajemniczego głosu? 
Zdaję sobie sprawę że moga pojawić się błędy. Mam nadzieje że jest ich jednak niewiele ;p


2 komentarze:

  1. Co za ekscytujący rozdział.Ciekawe co zrobi Justin.Fajne przezwisko Juju - takie słodkie :) Czekam na następny rozdział. Kocham tego bloga!!!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. owhdubfuseyqa kocham to *-*
    nie mogę się doczekać następnego <3
    masz talent dziewczyno :D

    OdpowiedzUsuń