-Justin poczekaj!_
krzyknęłam biegnąc za nim. Odwrócił się patrząc w ziemię.
-Widzisz wyraźnie że twój
brat mnie tu nie chce. _warknął przez zęby.
-Ale posłuchaj, nie
zabiłeś mnie więc ja muszę pomóc też tobie. Nie chcę żeby oni... kimkolwiek są,
zrobili ci krzywdę. _podeszłam do niego bliżej i złapałam go za rękę.
-Dlaczego obchodzi cię
moje życie? Słyszałaś co powiedział twój brat, chciałem was sprzątnąć, jestem
alfonsem i w ogóle jestem dupkiem, wiec po co chcesz zadawać się z dupkiem?_
podniósł brew .
-Bo powiedziałeś mi... Line
musisz mi zaufać. Trzymać się ze mną. Jeśli chcesz żyć. A po za tym... ty chciałeś pomóc mi...
Spojrzał na mnie, na jego
twarzy był spokój. Wyglądał tak niewinnie.
-Line... nie wiem czy to
dobry pomysł...
-Teraz ty zaufaj mi.
Justin... ty nie jesteś zły...nie wiem dlaczego ale chcesz sprawiać takie
pozory.
-Nie znasz mnie. _syknął.
-Ale poznaję.
_powiedziałam szybko.
-Jestem nikim, nikomu na
mnie nie zależy! Jedyną osobą którą miałem to twój brat... nawet Jason... nie
ważne. Nie mam już nikogo, chyba powinienem już iść.
-Masz mnie. _uśmiechnęłam
się.
-Jesteś niesamowita. Nie
rozumiem... chcesz mi pomóc po tym wszystkim. Masz za dobre serce, jeszcze
kiedyś cie zgubi.
-Jestem po prostu sobą..._ wzruszyłam ramionami. -proszę choć
ze mną! _pociągnęłam go za rękę do samochodu.
-Dobra... ale twój brat ma
ze mną problem.
Przed autem Justin się
zatrzymał a Dave wpatrywał się w niego jak na idiote.
-Nie rozumiem... moja
siostra chcę żebyś został. Line czy jest między wami coś o czym nie chcesz mi
powiedzieć?
-Nie! Wsiadaj do auta i
się zamknij! _krzyknęłam i usiadłam na miejscu pasażera. Odwróciłam się do tyłu
i zobaczyłam Dine. –Ona też tu jest? _spytałam Dave’a który właśnie wsiadł do
samochodu.
-No raczej, gdzie miałem
ją zostawić? Byliśmy na Florydzie nie pamiętasz? _spytał jakby to była najbardziej
oczywista rzecz na świecie.
-Aha no racja.
-Przez ciebie przerwaliśmy
wakacje, idiotko. _mruknęła a ja rzuciłam jej chłodne spojrzenie. Po czym
skuliła się a Justin usiadł z tyłu obok niej, jej oczy się rozszerzyły i
spojrzała na mnie. –Kto to jest? _spytała otrząsając się.
-To jest Justin. Justin to jest Dina. _przedstawiłam ich sobie i uśmiechnęłam się.
-Hej Dina. _Justin
uśmiechnął się szeroko.
-No hej przystojniaku...
nie wiedziałam że moja siostra ma takich seksownych kolegów... no no no. _pokręciła
głową a ja natychmiast zaczęłam się za nią wstydzić.
-Dina! _krzyknęłam
wkurzona. –Justin.. przepraszam za nią.
-Spoko. _uśmiechnął się.
–Ma dziewczyna gust do chłopaków. _mrugnął do niej a ona zachichotała. Ochyda.
-Co Justin teraz podrywasz
mi młodszą siostrę?_ spytał ze złośliwym uśmieszkiem.
-Nikogo nie podrywam, chcę
być po prostu miły. _fuknął Justin.
-Gdzie jedziemy?_ spytałam
nie chcąc dłużej ciągnąć tej głupiej kłótni.
-Nie wiem. _Dave spojrzał
pytająco na Justina.
-Jak najdalej stąd. _odpowiedział
szybko.
-Ok. _powiedział Dave po
czym ruszył.
Justin i Dina przez całą
drogę chichotali i gadali. Wyśmiewali się ze mnie, słyszałam jak gadali coś o
moim nie przejmowaniu się niczym. Co ich to obchodzi. Potem ich temat zmienił
się i zaczęli gadać o tatuażach Justina. Nie zwróciłam na nie uwagi. W sumie
specjalnie mnie nie interesował jego wygląd. Nagle Dina zaczęła opowiadać o tym
jak wszystkiego się boje i nie potrafię grać w Far Cry 3. Potrafię, tylko to
takie... krwawe...
-Line, serio?! _parsknął
ze śmiechem Justin. –Boisz się gry?
-Spadaj Justin.
_pokręciłam głową.
-No ej, nie obrażaj się.
_powiedział poważnie. –Spójrz na mnie. _zignorowałam jego prośbę. –Line, spójrz
na mnie, jesteś zła?
Odwróciłam głowę ze
smutnym wyrazem twarzy.
-Nie lubie jak ktoś mnie
obgaduje albo śmieję się ze mnie.
-Przepraszam... _pokręcił
głową. –Czasami moje zachowanie jest
żałosne...
-Tak jest. _odwróciłam
się.
-Zatrzymamy się tu? Zjemy
cos? _spytał Dave zatrzymując się na parkingu McDonalda.
-Tak, jestem tak cholernie
głodny że zjadłbym konia z kopytami. _Justin potarł ręce i wysiadł szybko z
samochodu. Ja wysiadłam powoli, nie
miałam ochoty jeść. Nie byłam głodna, poszłam więc za nimi zamierzając tylko
siedzieć. Usiadłam pod parasolem i po chwili koło mnie usiadł Justin.
-Co tam kochanie? _spytał
z błyskiem w oku.
-Daj mi teraz spokój.
_powiedziałam pozbawiona życia.
-Przeprosiłem cie już przecież za tamto.
-Nie o to chodzi..._
odwróciłam głowę.
-A o co?_ spojrzałam na
niego niepewnie.
-Bo ja... nie wiem, boje
się. _powiedziałam niepewnie.
Justin natychmiast zbliżył
swoja głowę blisko mojej i powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Dopóki jesteś ze mną nic
ci nie grozi. Rozumiesz?_ złapał mnie za nadgarstki.
Kiwnęłam głową na tak, a
moje policzki zrobiły się czerwone. Był
tak blisko. Myślałam że mnie pocałuje, dostałby za to w twarz... ale jednak
poczułam lekkie rozczarowanie. Dlaczego? Nie zakochałam się przecież. Nie w
nim. O nie, zakochiwałam się już w łajdakach, którzy złamali mi serce... ale on to bandyta i wg. o nie.
-Co jest? _spytał patrząc
na mnie ze zdziwieniem. Pewnie dostrzegł moją minę.
-N..nic. _pokiwałam głową
zakrywając policzki.
-Rumienisz się? _spytał z
uśmiechem, ten uśmiech nie był złośliwy. Był seksowny. O kurde. Chyba serio się
zakochałam.
-Nie! Ja miałabym się
rumienić przy tobie? Pfff... ta jasne. _ wstałam udając poirytowaną. Odwróciłam się i zobaczyłam że patrzy w
ziemię z nie ciekawą miną. Podeszłam do niego.
-Justin? Wszystko ok.?
-Taa..._ spojrzał na mnie
próbując się uśmiechnąć.
-Powiedziałam to bo...
-Podobasz mi się Line.
----------------------------------------------------------------------
OMG! Justin powiedział takie cos?! a może tylko chcę ją wykorzystać?
przepraszam za błędy
@haniabiebs
buwsgdjdniwedswaggyysnn *o* niesamowity rozdział <3
OdpowiedzUsuńz niecierpliwością na niego czekałam, czemu karzesz tyle czekać? :/ nie no wybaczam Ci, bo to opowiadanie jest świetne <3
"Podobasz mi się Line" - świetne zakończenie :) Czekam na następny,dodawaj częściej rozdziały pliss :) Kocham !!!!!!!
OdpowiedzUsuń