czwartek, 19 września 2013

13. Lil



 Lil zatrzymał się przed jakimś wysokim budynkiem. Wyszedł z auta, obszedł samochód i otworzył moje drzwi.
-Proszę piękna. _powiedział z szerokim uśmiechem.
-Dzieęki.._ powiedziałam niepewnie. Wysiadając z auta spojrzałam na Justina, który nerwowo się rozglądał. Podeszłam do niego i złapałam go za ramie.
-Justin, co się dzieje? _spytałam patrząc mu w oczy.
-Nie... nic. _powiedział mrużąc oczy. –Wchodźmy już. _powiedział nerwowo. Pociągnął mnie za rękę w stronę drzwi. W środku była recepcja, jak w hotelu. Było tu bardzo ładnie, pewnie i bardzo drogo.  Justin przyspieszył w stronę windy. Weszliśmy do środka, a gdy drzwi się zamknęły  Justin odetchnął z ulgą.
-Zdążyliśmy... _powiedział cicho.
-Ale na co?_ spytałam zdezorientowana.
-Uciec.._ powiedział opierajac głowę o ścianę windy.
-Przed kim? _spytałam nerwowo.
-Przed tym co zawsze. _stwierdził.
-Nie widziałam tam nikogo...
-Nie widziałaś bo są dobrzy. _zaśmiał się. –Ja widzę ich troche inaczej niż ty.
-To znaczy?
-Nie ważne. _powiedział szybko i wtedy drzwi windy się otworzyły. Szłam za Justinem do drzwi naprzeciwko windy. Wyciągnął kartę i przykładając ją do czytnika otworzył drzwi.
-Zostań tu, Lil zaraz przyjdzie. Muszę załatwic pare spraw  na mieście. _powiedział całując mnie w czoło.
-Uważaj na siebie. _powiedziałam z lekkim usmiechem.
-Bez obaw._ powiedział wychodząc.

Usiadłam na fotelu i odetchnęłam. Oparłam się i zamknęłam oczy, lecz po chwili ktoś gwałtownie otworzył drzwi, przez co usiadłam do pionu.
-Justin już wyszedł?_ spytał stojący przede mną Lil.
-Tak. _powiedziałam ocierając oczy.
-Wszystko ok.? _spytał kucając przede mną.
-Yhm... tak. _powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Co robimy? _uśmiechnął się.
-Em.. obojętnie..._ przygryzłam wnętrze policzka.
-No to może się przejdziemy?
-Justin mówił że nas obserwują...
-E.. on zawsze jest przewrażliwiony... bez przesady. _ wstał i podał mi rękę. Złapałam ją i wstałam. –Ale jeśli nie chcesz isć to zostaniemy tu. Usiądź na łóżku, pogadamy sobie. _powiedział siadając na łóżku, usiadłam obok niego. Położył mi rękę na kolanie przez co drgnęłam. –Spokojnie._ powiedział z szerokim uśmiechem. –A teraz powiedz mi dlaczego nie chcesz Justina?_ spytał zupełnie bez emocji, zdziwiło mnie to pytanie. Co to w ogóle go obchodziło.?!
-To nie tak że nie chce... bardziej nie mogę..._ przygryzłam wargę.
-Nie możesz bo?_ zachęcił mnie do dalszego mówienia.
-Bo... mój brat... on się na to nie zgodzi...
-Twój brat nie jest chyba problemem... nawet nie wiesz czy żyje. _usmiechnął się podejrzanie.
-Skąd to wiesz? _spytałam podnosząc jedną brew.
-Em..e...Justin mi powiedział... _podrapał się z tyłu głowy.
-Aha... _powiedziałam nieufnie.
-Ale jeśli nie Justin to może chociaż ja? _spytał co mnie kompletnie zaskoczyło. Przysunął się do mnie i wtedy pocałował mnie namiętnie w usta. Pchnął całym swoim ciałem na moje, przez co się położyłam. Zaczął mnie dotykać. Szarpałam się. Wreszcie odczepił swoje usta od moich i wtedy mogłam wołać o pomoc.
-Pomocy! Halo! Czy ktoś mnie słysz..._ w tym momencie zakrył mi ręką usta i moje wołanie o pomoc pod jego ręka brzmiało tylko jak niegroźne „mmmmmm”.
-Bądź grzeczną dziewczynką i tak nikt cię nie usłyszy. _uśmiechnął się. Po moich policzkach spływały łzy. Miałam dość tego że ciągle ktoś chce mnie skrzywdzić.
-A teraz się zabawimy... _oblizał wargę. Złapał końce mojej koszulki i ściągnął ją. Jego oczy aż błysnęły, a ja wiedziałam jaki obraz ma teraz w swojej głowie.
-Jesteś śliczna. _przygryzł wargę i znowu zmierzył do moich ust. Nagle usłyszałam otwieranie drzwi, a chwilę później poczułam że nie ma już na mnie ciala Lil’a. Podniosłam głowę i załzawionymi oczami widziałam tylko jak ktoś w czarnej kurtce kopie leżącego Lil’a. Otarłam oczy i zobaczyłam że to Justin.
-Ty szmato! Jak mogłeś jej to zrobić! Nie mogę cię zostawic na chwilę sam na sam z dziewczyną! _krzyczał Justin jakby w furii.
-Ja... jeszcze...nic... jej... nie ...zrobiłem.... _mówił Lil przez kaszel.
-Nawet nie denerwuj mnie bardziej ty pierdolony pedofilu!
-Ty..też..kiedyś...taki...byłeś...co...się...z..tobą...stało? Justin...powiedz..? _pluł krwią, a ja odwróciłam głowę. Miałam dosć oglądania krwi.
-Wyjdź stąd i nigdy wiecej nie pokazuj mi się na oczy! _krzyknął Justin. Drzwi zamknęły się z trzaskiem. Po chwili poczułam na moim ramieniu rękę. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Justina.
-Przepraszam... nie powinienem był cię zostawiać._ powiedział podając mi koszulkę, ubrałam ją.
-Wszystko ok. _powiedziałam lekko się uśmiechając. –Nie wiedziałeś.
-Własnie że wiedziałem jaki on jest... ale nie sądziłem ze do ciebie też się będzie przystawiał... _ powiedział smutno, po czym spuścił głowę w dół. Przysunęłam się niepewnie do niego i owinęłam ręce wokół jego szyi. Spojrzał na mnie. Oparłam nasze czoła.
-Wyjedźmy stąd. _szepnął. –Jak najszybciej.
-Dobrze...
-Gdybym przyszedł później... to...stałoby się...
-Ćććć... ale się nie stało więc przestań się zadręczać. Byłeś tu jak zwykle. Na czas. Dziękuje Justin.
-Nie dziękuj mi... to moja wina.
-Przestań! _syknęłam.
-Nie potrafie się tobą opiekować... _stwierdził smutno.
-Gdyby nie ty już dawno bym nie żyła!
-Ni e prawda... _pokiwał głową.
-Justin... _dotknęłam dwoma palcami jego brody co zmusiło go aby na mnie spojrzał.-Zrozum to że jesteś najlepszym chłopakiem jakiego kiedykolwiek spotkałam..._ przygryzłam wargę.
-Nie! Jestem tylko mordercą! _krzyknął a łza popłynęła z jego oka.
-Nie prawda... _otarłam mu ją. –Morderca nie jest czuły i troskliwy... a ty jesteś. _uśmiechnęłam się lekko, a on odwrócił głowę. Dotknęłam jego policzek i przysunęłam się bliżej. Spojrzał na mnie zdziwiony. Zamknęłam oczy i dotknęłam delikatnie ustami jego ust. Po paru sekundach oderwałam się.
-Chce z tobą być Justin... _szepnęłam, cały czas mając zamknięte oczy. Po tych słowach Justin naparł ustami na moje i złapał mnie za tył głowy przyciskając bliżej siebie. Pocałunek robił się coraz bardziej namiętny. Ostrożnie wsunął język do mojej buzi. Nasze języki toczyły walkę, bardziej namiętną niż kiedykolwiek. Justin złapał mnie za pośladki i przysunął tak abym usiadła na jego kolanach rozkrokiem. Czułam rosnącą w jego spodniach wypukłość. Jęknęłam mu w usta, szarpiąc go za włosy. Nasze oddechy zaczęły być nierówne. Podniecenie rosło z każdą sekundą. Nagle Justin się oderwał.
-Co jest? _spytałam zdziwiona.
-Wiesz że jeśli tego nie przerwiemy to zajdzie to za daleko, oboje wiemy. A z tego co pamiętam nie chciałaś ze mną tego robić.
-Wiem... ale to było zanim...
-Zanim co?
-Zanim zorientowałam się że cie kocham..._ powiedziałam niepewnie.
Justina oczy się rozszerzyły.
-Nikt nigdy mi tego nie powiedział. Nikt nigdy mnie nie kochał...
-Na pewno jest ktoś kto cie kocha, jesteś najcudowniejszym chłopakiem na świecie... nie ważne jak niebezpieczne jest życie z tobą, ale innego nie chce... _powiedziałam przygryzając wargę.
-Naprawdę mnie kochasz? _spytał  niedowierzając.
-Tak, kochanie... _uśmiechnęłam się, przysunęłam się i pocałowałam go ponownie. Oderwał się z zamkniętymi oczami  i odwrócił głowę.
-Co się stało? _spytałam dotykając jego ramienia. Zobaczyłam żyły na jego szyi. Zdziwiona zmrużyłam oczy. –Justin spójrz na mnie! Co się stało? _krzyknęłam, a on odwrócił głowę, jego oczy były wciąż zamknięte. Przełknął ślinę i powoli je otworzył. Dostrzegłam że jego miodowe oczy są teraz... niebieskie. Odsunęłam się nerwowo. Łzy zaczęły płynąć z moich oczu.
-Line... posłuchaj...
-Nie! Przez cały czas mnie okłamywałeś! _szlochałam. –Nadal jesteś jednym z nich! Jak mogłam ci zaufać! _wstałam z łóżka.
-Nie  jestem jednym z nich! Ale byłem, i do końca życia będę miał w sobie to co oni!  Rozumiesz?! Nadal jestem sobą! To ja Justin! Ten sam!
-Nie! Twoje oczy są innego koloru! Co to w ogóle znaczy? _otarłam łzy.
-To znaczy że... mam potrzebę zabicia. _spuścił głowę.
-Potrzebę  zabicia?! Wtedy zmieniają się wam oczy?!
-Nie, oni mają je takie cały czas... ja odszedłem więc miałem swoje. Długo nie zabijałem, a to moja natura... dlatego się zmieniły...
-Czym ty jesteś? Kosmitą? Potworem? Zwierzęciem? _płakałam jeszcze bardziej.
-Nie mów tak proszę...
-Nie mam tak mówić?! To jak mam do cholery mówić!? Czuje się jak w jakimś pierdolonym filmie! Zakochałam się w czymś... nawet nie wiem czym jesteś!
-Jestem człowiekiem! Line, zrozum to że jestem sobą!_ wstał i złapał moje nadgarstki.
-Ała! Jesteś sobą i masz uścisk jak jakiś stu tonowy paker? _wyrwałam się z uścisku i zobaczyłam że moje nadgarstki sinieją.
-Przepraszam... nie chciałem cię skrzywdzić...
-Ale to zrobiłeś! Miałeś w ogóle zamiar mi powiedzieć o tych oczach? Czy gdyby teraz się nie pokazały to nigdy bym się nie dowiedziała? _spytałam zdenerwowana.
-Nie wiem... zareagowałabyś tak samo...
-Wiesz że spalibyśmy teraz ze sobą i dobrze że twoja natura się ujawniła! Nie musiałam spać z oszustem!

-Line posłuchaj...
-Daj spokój! Nie chce cię oglądać nigdy więcej! _odwróciłam się i szłam w stronę drzwi.
-Oni cie zabiją! Zostań ze mną, proszę...
-Oni? Czy raczej powinieneś powiedzieć „my”!_ powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem.
-Line, ja nie jestem z nimi! Pomyśl, gdybym był po ich stronie po co bym cię ratował?
-Bo nie chcesz mnie zabić....?_ przewróciłam oczami.
-No ale nie musze zabijać cię ja, mogą to zrobić oni...np. mój brat. A ja cię chronię, bo nie chce aby ktokolwiek to zrobił.
-Justin... ja nie mogę, przepraszam ale nie mogę... to dla mnie szok ...
-Line! Oni cie zabiją! _jego niebieskie oczy zeszkliły się.
Zamknęłam oczy żeby pomyśleć. Odetchnęłam. Otworzyłam oczy i przygryzłam wargę.
-Dobrze... ale przysięgnij na mnie że nie jesteś już jednym z nich. _rozkazałam.
-Przysięgam. _uniósł dwa palce w górę, a ja się zaśmiałam.
-Co jest takie zabawne? _spytał z lekkim uśmiechem.
-Ty! Przysięgasz jak w przedszkolu... _otarłam łzy śmiechu.
-Czyli między nami ok.? _spytał z nadzieją.
-Nie wiem... jestem skazana na ciebie albo na nich. Wole ciebie. _powiedziałam cicho.
-To dobrze, gdybym ciebie stracił... nie chce myśleć  co by się ze mną działo.
 ------------------------------------------
oto 13.
snjsdbdfbh są razem albo nie? tyle sie dzialo w tym rozdziale~! <3 
 
mówie teraz żeby potem nie bylo ;p pisałam już wczesniej w notce. Jeśli pod tym rozdziałem nie będzie duzo komentarzy, usuwam bloga. Zależy mi na komenach wiec prosze, kazdy kto przeczyta niech skomentuje nawet jednym słowem. Prooooosze ;*
 NOWY BOHATER (byl już poprzednio no ale ;p )
pytania ---> ASK

15 komentarzy:

  1. boże.. ale emocjonujący rozdział, kocham to opowiadanie i nie mogę sobie wyobrazić, że chcesz usunąć tego bloga, nie rób tego!
    a co do tego rozdziału: Tak jak wszystkie jest zajebistyy! ;3
    czekam na następny z niecierpliwością ;*
    @paula_biebs

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam to! chce już kolejny rozdział mmm ♥

    // @swaggiies

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział !!!! Nie usuwaj bloga proszę ----->>> jest świetny!!!! Chce ciąg dalszy !!!! Pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  4. nie usuwaj bloga!
    rozdział cudowny jak zwykle, masz wielki talent do pisania tylko mało osób to czyta ponieważ nie zna tego bloga. radzę ci go trochę 'wypromować' na twitterze, facebooku, gdziekolwiek! a zobaczysz że będziesz mieć więcej czytaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie usuwaj bloga!
    rozdział cudowny jak zwykle, masz wielki talent do pisania tylko mało osób to czyta ponieważ nie zna tego bloga. radzę ci go trochę 'wypromować' na twitterze, facebooku, gdziekolwiek! a zobaczysz że będziesz mieć więcej czytaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. prosze Cie nie usuwaj tego bloga!!!!
    super piszesz, nie przestawaj.

    OdpowiedzUsuń
  7. booooże <333333333333333333333333333333
    kocham cie kocham ten blog kurde kochana lasko! <333
    piszesz sskasajlkdjsfdkjgnvfj
    uwielbiam to! jak to usuniesz to nw co zrobię ;{
    pozdrawiam
    Luiz#

    OdpowiedzUsuń
  8. zajebiste ♥
    co?! chcesz usunąć tego bloga? zwariowałaś ?! nie rób tego..

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam tego zajebistego bloga^^

    OdpowiedzUsuń
  10. pomóżmy jej! ogłoście to na tt albo fb! <3 bo inni tez powinni to przeczytac!!!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. piękny, prosze pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepszy blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. chcemy wiedzieć co będzie dalej :C

    OdpowiedzUsuń