-Podobasz mi się Line.
_powiedział spokojnie, patrząc mi w oczy.
-Co? _spytałam potrząsając
głową, czy aby na pewno zrozumiałam.
-No to co słyszałaś.
Podobasz mi się.
-Ok. Nie mam ochoty na
żarty. _ przewróciłam oczami.
-Nie żartuje... jesteś
inna niż moje poprzednie dziewczyny. Odważna, słodka i taka niedostępna.
-Daj spokój Justin..._
przybliżyłam usta do jego ucha. – I tak nie dobierzesz się do moich majtek,
NIGDY. _szepnęłam.
-Nigdy nie mów nigdy.
_uśmiechnął się. –Ale nie dlatego powiedziałem ci że mi się podobasz.
-A dlaczego? Co chciałeś
zdziałać? _ spytałam zaciekawiona.
-Sam nie wiem... _podrapał
się po głowie, chciał coś dodać ale Dave i Dina wrócili z jedzeniem.
-Justin nie wiedziałem co
chcesz bo nie przyszedłeś więc wziąłem ci frytki i hamburgera. Pasuje ?_ spytał
Dave kładąc jedzenie przed Justinem.
-Tak pewnie, dzięki.
_uśmiechnął się.
Dave usiadł koło mnie i
spojrzał na mnie ze zdziwieniem .
-Coś się tu wydarzyło pod moją
nieobecność? _spytał unosząc brwi.
-Nie._ zaprzeczyłam. –Co
miałoby się stać?
-No nie wiem, ale
jesteście jacyś dziwni...
-Wszystko jest ok.
_wymamrotałam.
-Wziąłem ci frytki i sos
czosnkowy. Nic nie lubisz więc...
-To nie tak że nic nie
lubie, po prostu nie mam ochoty jeść w fastfood’ach. Widziałam program w którym gadali że robią to ze szczurów.
-Line! _krzyknęła Dina
wypluwając kawałek kurczaka. –Ja jem!
-Sorki. _uśmiechnęłam się
niewinnie.
-Line, możemy pogadać w
cztery oczy? _warknął Justin.
-Um... tak. _wstałam
patrząc w ziemię. Po chwili Justin wstał i skierował się w stronę auta. Poszłam za nim. O czym chciał porozmawiać? O
tym że mu się podobam. Mam co do tej „rozmowy” złe przeczucia. No ale cóż. Zobaczę.
Oparł się o maskę samochodu Dave’a i spoglądał na mnie z pod łba.
-Line, wiem że możesz mieć
to co powiedziałem w dupie bo twój brat dość jasno mnie określił. Ale nie mówie
dziewczyną że mi się podobają, nigdy. Zawszę im mówie coś typu „masz zgrabny
tyłek” no ale jeśli ja Bieber mówie coś takiego to znaczy że coś jest na
rzeczy.
-Em... i co ja mam z tym
faktem zrobić? _spytałam nie bardzo rozumiejąc.
-No..._ podszedł do mnie
bliżej. –Powiedz mi co ja znacze dla cb?_ powiedział patrząc mi w oczy. Moje
serce przyspieszyło. Co miałam mu powiedzieć? Że mi się podoba, nie mogę się w
nim zakochać. To nie jest chłopak dla mnie. Po za tym mój brat by go zabił.
-Justin przepraszam... ale
ja..._ nie zdążyłam dokończyć bo on złapał moją głowę i złączył nasze usta. W
pierwszej chwili nie opierałam się, ale gdy dotarło do mnie co się dzieje
odsunęłam się.
-Co ty do cholery robisz?!
_krzyknęłam wkurzona.
-Całuje cię. _ włożył ręce
do kieszeni.- No próbuje cię całować.
-Jesteś niemożliwy! Jak
wg. możesz się tak zachowywać!? _krzyknęłam i odwróciłam się. Ale moja
wewnętrzna suka się odezwała i szybko odwracając się walnęłam go z liścia w
policzek. Nie ruszyło go to ale może zrozumie że sobie tego nie życzę.
Pobiegłam w stronę Dave’a i Diny. Usiadłam i zaczęłam bawić się frytką.
-Coś się stało?_ spytał
Dave.
-Nic. _odwróciłam głowę.
Justin zmierzał w naszym kierunku z normalnym uśmieszkiem. Jakby nic się nie
stało. Dupek. Usiadł i wyszczerzył się
do Dave’a.
-O czym rozmawialiście?
_spytał Dave patrząc groźnym wzrokiem na Justina.
-O niczym. _odpowiedziałam.
Dave spojrzał na mnie a później znowu na Justina.
-Całowałem Line._
powiedział Justin z uśmiechem. Moje oczy szeroko się otwarły. Po co on mu to
gadał?!
-Co kurwa zrobiłeś?!
_spytał Dave wstając.
-Całowałem twoją siostrę.
_powtórzył Justin spoglądając na mnie.
-Line! Jak może kręcić cie
taki dupek! Zawiodłem się na tobie. _Dave pokręcił głową.
-Po pierwsze ty wcale nie
jesteś lepszy, a po drugie nie odwzajemniła pocałunku. Uderzyła mnie w twarz.
_skwitował Justin spokojnie.
-Całowałeś ją bez pozwolenia?!
_na szyi Dave zaczęły być widoczne żyły.
-Taa._ Justin wzruszył
ramionami.
-Ty szmato! _krzyknął Dave
i podchodząc do Justina szarpnął go za koszulę. –Nie waż się traktować mojej
siostry jak ci się podoba, rozumiesz? Jeśli ona ma choć trochę rozumu to nie
będzie z tobą. Widzi że jesteś dupkiem, ale mądre dziewczyny nie kochają się w
dupkach. Więc zamknij się, jedz i nie wkurwiaj mnie.
-Nie rozkazuj mi. _warknął
Justin.
-Będę robił co mi się
podoba!
-Nie nie będziesz! _Justin
wstał i poszedł w innym kierunku do nas.
-Dave... nie kłóćcie się.
_ powiedziałam smutno.
-Line, o co ci chodzi?
Całował cię chociaż ty tego nie chciałaś! To szumowina. A może ty coś do niego
czujesz? _spytał cały czerwony od złości.
-Nie! Zapewniam cie że on
nie zajmuje nawet 1/1000 mojego serca. _w sumie nie zajmuje 1/1000, zajmuje
znacznie więcej...Nie mogłam powiedzieć tego Dave’owi bo zawiódł by się na
mnie. Wstałam i poszłam za Justinem, może zachowuję się jak idiotka ale nie
chcę między nami sprzeczek. Zależy mi na naszej przyjaźni. Pobiegłam w kierunku
w którym poszedł <po raz kolejny> rozglądając się zauważyłam że wsiada do jakiegoś czarnego auta.
Moje serce przyspieszyło. Co się do cholery dzieje? Dlaczego wsiadł do obcego
auta?! Kucnęłam za jakimś samochodem i patrzyłam na auto z za szyby. Nic się
nie działo auto stało i nikt z niego nie wychodził ani nie wchodził . Po 5 min.
wyszedł Justin trzymał się za bok. Chciałam do niego podejść ale z auta wyszedł
wysoki, masywny mężczyzna w kapturze. Podszedł do Justina i kopnął go w brzuch,
po czym Justin się przewrócił. Facet podszedł do niego i kopnął go w brzuch
parę razy.
-Wiesz co cię czeka za nie
wywiązanie się z umowy? _powiedział facet grubym, chrapliwym głosem. Justin
nic nie powiedział tylko nadal trzymał się za bok i zwijał z bólu. Gdy koleś
wyciągnął pistolet nie wytrzymałam. Wybiegłam z za auta.
-Zostaw go! _krzyknęłam a
facet natychmiast skierował pistolet w moim kierunku.
----------------------------------------------------------
O matko?! emocjonujący rozdział. Pocałunek, teraz tajemniczy facet z pistoletem. Ależ się porobiło ;p
***
rozdziały są dosć krótkie więc postaram się je przedłużyć. Wiec będą dodawane w trochę większych odstępach x3
@haniabiebs
jakie emocje ufbubuhusyeywtz nie umiem się opanować *.*
OdpowiedzUsuńuwielbiam to <3
czekam z niecierpliwością na następny :*
PS. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
OdpowiedzUsuńJustin i Line byliby idealną parą. :D
Świetny rozdział,czekam na następny. Też mam nadzieję że coś z tego wyjdzie - byliby ładną parą.Biedny Justin pobili go.Ona uderzyła go w twarz za to że ją pocałował a potem tego jakby żałowała.Mam nadzieje że ich nie zabije ten facet z bronią.
OdpowiedzUsuńWooo lubię takie opowiadania! Sama opublikowałam niedawno prolog coś pod styl niebezpiecznego Justina, ale jak widzę jest teraz takiej tematyki strasznie dużo :D Ale każde opowiadanie jakoś się różni, a niebezpieczny Justin jest strasznie pociągający. Także zapraszam: http://playing-with-fiire.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCudowne te opowiadanie *_*
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwością na następny rozdział ♥